Poniżej możecie przeczytać prolog, który zwiastuje moje opowiadanie!
Po
chwili chowając swoją broń odwrócił się ukazując mi swoją anielską twarz. Podał
mi swoją dłoń. Od razu przed moimi oczami ukazał się widok śmierci mojego
oprawcy, dlatego nie skorzystałam z proponowanej mi pomocy i wstałam sama. Nie
zastanawiając się długo ominęłam szybko czarnookiego nie chowając przed nim
przerażenia i podbiegłam do ciała.
-Coś
ty narobił!!!-wykrzyczałam z furią i łzami w oczach.- Zabiłeś go!!! TY idioto!!!
O Boże...-dodałam po cichu.
Zdziwienie
na jego twarzy szybko zastąpiła pewność siebie i arogancki uśmieszek.
-Uspokój
się, Pani.- powiedział powoli zbliżając się do mnie.
Rzuciłam
się ku torbie i wyciągnęłam z niej telefon komórkowy. Wybrałam szybko numer
alarmowy i ujrzałam ogromne zdziwienie na jego twarzy
-FUCK!
Nie ma zasięgu- krzyknęłam na co kruczowłosy się wystraszył.
-Co
się stało?- obejrzał mnie od góry do dołu-...Pani- dodał z zawahaniem.
-Jak
to co się stało??? Przecież on nie żyje!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz